web analytics

Ile razy w życiu mieliście sytuację, że nie zrobiliście czegoś, bo się baliście? Nie mówię teraz o nocowaniu w nawiedzonym domu, ale o rzeczach, które przerażać nie powinny, a jednak to robią. A właściwie to nie one przerażają, a reakcja innych oraz widmo porażki.

Strach przed reakcją otoczenia to jeden z najczęstszych powodów, dla których ludzie rezygnują z marzeń. Nawet jeśli są to zupełnie normalne i realne marzenia. Decydują się wybrać drogę, z której pewnie nigdy nie będą zadowoleni i za parę lat dołączą do licznego w tym kraju grona frustratów życiowych, ale za to będą bezpieczni. Bo przecież nikt nic złego im nie powie.

Boją się również porażki. Jestem w stanie to zrozumieć, ale tego, co robią w obawie przed nią, już nie rozumiem, bo to jest cholernie nielogiczne! Jeśli nie próbujesz, to przegrywasz już na samym początku. I co robią ludzie? Od razu się poddają, czyli decydują się na to, czego się najbardziej boją. Gdzie tu sens i logika?!

Ludzie rezygnują również, bo nasłuchają się stereotypów i w nie wierzą. Z góry zakładają, że są prawdziwe, nie próbują nawet się przekonać, jak jest naprawdę. Przecież wujek, babcia czy kuzyn, którzy nigdy w życiu nie mieli styczności z daną dziedziną, na pewno mają rację! Co z tego, że powtarzają stereotypy, mają rację i kropka!

I teraz powiedzcie mi – po co to wszystko? Po co z powodu strachu decydować się na coś, czego tak naprawdę nie chcemy?

Wiem, że to nie jest łatwe. Ale wiem z doświadczenia, że to naprawdę da się zrobić! Taka decyzja jest cholernie trudna, jasne, ale nie jest niemożliwa. Pamiętam dobrze, że zanim zdecydowałam się zabrać za śpiewanie, przeszłam przez te wszystkie rzeczy, o których napisałam wyżej. Najpierw były stereotypy. Byłam przekonana, że są prawdziwe i dlatego przez dłuższy czas nawet nie próbowałam śpiewać. Siedziałam i słuchałam różnych utworów, równocześnie zastanawiając się, jak fajnie musi się to śpiewać i będąc przekonaną, że ja nigdy tak nie będę umieć, bo na pewno nie mam zdolności. Teraz potrafię zaśpiewać wszystkie te utwory, bo okazało się jednak, że hej, mam możliwości! Później w porę się obudziłam i stwierdziłam, że nie boję się porażki, bo droga do celu, nawet przegrana, może być fajna i rozwijająca. Potem pojawili się ludzie, którzy próbowali mi poukładać życie i pokazać, jak bardzo idiotyczna jest moja decyzja. Dzisiaj już nie mam z nimi kontaktu. Jeśli ktoś mi podcina skrzydła, to zasługuje jedynie na odcięcie kontaktu. Zresztą oni za mnie życia nie przeżyją.

Nie bój się. Rób swoje, żeby nie zostać frustratem życiowym, który potrafi tylko innym podcinać skrzydła. Droga do celu jest naprawdę fajna, a nawet jeśli nie dotrzesz do niego, to na pewno po drodze znajdziesz miejsce, w których chętnie się zatrzymasz. Tylko się nie bój.