web analytics
Zaznacz stronę

Dużo osób trafia na mojego bloga, wpisując w wyszukiwarce właśnie tę frazę. Postanowiłam więc, że napiszę jedyny i niepowtarzalny poradnik, jak nauczyć się śpiewać.

Jeśli nie chcesz zniszczyć swojego głosu, nie chcesz nabawić się złych nawyków, czyli po prostu chcesz nauczyć się śpiewać poprawnie, to znajdź nauczyciela. To brzmi jak oczywistość, ale nią niestety nie jest. Wiele osób z różnych powodów próbuje uczyć się śpiewać samodzielnie, co nie jest dobrym rozwiązaniem. I mówię to z własnego doświadczenia.

Nauczyciela szukałam przez 3 lata. Zdaję sobie więc sprawę z tego, że zdarza się, że nie można nikogo znaleźć, nawet gdyby się stawało na rzęsach. Gdy w końcu trafiłam na lekcje, to i tak skończyło się na dojazdach (każda lekcja to dla mnie dosłownie jeden dzień wyjęty z życia). Prawda jest jednak taka, że lepiej dojeżdżać niż uczyć się samodzielnie. Nawet jeśli jest to jedna lekcja na miesiąc albo na dwa. Wtedy ktoś cię kontroluje, pilnuje, żeby wszystko szło w dobrym kierunku (są oczywiście również źli nauczyciele, ale o wyborze nauczyciela już pisałam, więc nie będę się powtarzać i ten wpis tyczy się tylko tych dobrych).

Przez te 3 lata uczyłam się śpiewać sama przy pomocy tego, co znalazłam w internecie. Efekt tego był taki, że co prawda śpiewałam minimalnie (ale to było naprawdę minimalnie) lepiej, ale co z tego, skoro nabawiłam się przy tym mnóstwa złych nawyków i ogólnie nie było to dobre śpiewanie. Gdy w końcu trafiłam na lekcje, to praca zaczęła się od odzwyczajenia mnie wielu rzeczy. Można powiedzieć, że nie zaczynałam z poziomu zerowego, ale ujemnego. Gdybym przyszła bez tych nawyków, to wszystko poszłoby szybciej (na szczęście i tak idzie bardzo szybko). Wtedy właśnie przekonałam się, jakim błędem była samodzielna praca nad głosem.

Samodzielna nauka, w dużym skrócie mówiąc, prowadzi do zniszczenia głosu. Śpiew nie jest czymś intuicyjnym. Jest to pewnego rodzaju przedłużenie mowy, które nie jest dla nas naturalne. Dlatego nie można się tego nauczyć ot tak samemu. Poza tym my słyszymy sami siebie inaczej, a przez to nie słyszymy niektórych błędów oraz na odwrót – rzeczy dobre uznajemy za złe. Teoretycznie obecna technika może nam pomóc w nauce, bo można się nagrywać, ale w praktyce to nie jest do końca takie pomocne. Najpierw przecież trzeba się nagrać, a dopiero potem można to odsłuchać, więc nie jest to poprawianie się od razu, a to jest bardzo ważne, bo dzięki temu nie utrwalamy błędów. Do tego dochodzi jeszcze kwestia, jakiego sprzętu używamy. Nagrywając się czymś tanim, nigdy nie będziecie brzmieć na nagraniu tak jak w rzeczywistości. Z kolei pracy z droższym sprzętem trzeba się nauczyć, co prowadzi do tego, że robi się takie trochę kółko zamknięte.

W internecie można znaleźć mnóstwo informacji dotyczących teorii śpiewu. Na YouTubie jest pełno kanałów, na których ludzie mówią o technice i pokazują różne ćwiczenia (i niektóre z nich są naprawdę dobre). Rzecz w tym, że nikt wam nie powie, czy robicie te ćwiczenia dobrze, a jest niestety duża szansa, że będziecie robić je źle i nie wynika to z braku predyspozycji czy wiedzy, ale tego, że ciężko wyłapać błędy u siebie, jeśli nie ma się praktycznej wiedzy, a tej samemu nie da się zdobyć.

Inaczej wygląda sprawa samodzielnego ćwiczenia, więc nie mylcie tego z samodzielną nauką! Jeśli uczysz się śpiewać na lekcjach, to normalne, że musisz ćwiczyć również sam. I nie ma powodu, żeby się tego bać, bo jeśli będzie coś nie tak, to nauczyciel ci o tym powie.

Naprawdę nie uczcie się śpiewać samodzielnie. Jeśli nie możecie znaleźć w pobliżu żadnego nauczyciela, a dojazdy nie wchodzą w grę, to pomyślcie o lekcjach przez Skype’a. Jeśli jest jakiś inny powód, dla którego odpadają lekcje śpiewu, to po prostu poczekajcie na lepsze czasy. Wiem, że to trudne, ale lepiej tak niż zniszczyć sobie głos i pozbawić się szansy na poprawne i porządne śpiewanie.