web analytics
Zaznacz stronę

Przeraża mnie, że w tym kraju jest tyle stereotypów dotyczących śpiewania. Coraz częściej słyszę tak okropne bzdury, że aż mną trzęsie. Czas te stereotypy obalić.

Nie masz słuchu
Najczęściej powtarzany stereotyp. A prawda jest taka, że prawie każdy z nas ma słuch muzyczny. Prawie, bo nie mają go osoby, które cierpią na amuzję, czyli trwałe upośledzenie rozpoznawania wysokości dźwięku. Tacy ludzie nie są w stanie słuchać muzyki, bo jest to dla nich jeden wielki hałas. Łatwo się zdiagnozować – jeśli słuchasz muzyki, to znaczy, że amuzji nie masz.

Ze słuchem trzeba się urodzić
I każdy się z nim rodzi, co już powiedziałam. Różni nas tylko to, że każdy z nas ma go na różnym poziomie, ale bzdurą jest mówienie, że nie da się nad nim pracować. Gdyby się nie dało, to w szkołach i na uczelniach muzycznych nie byłoby takiego przedmiotu jak kształcenie słuchu. Jako ciekawostkę dodam, że większość ludzi, którzy posiadają słuch absolutny, wykształciło go sobie. Poza tym im więcej słuchasz muzyki, tym lepszy masz słuch.

Nie możesz mieć słuchu, bo fałszujesz
Jeśli ktoś fałszuje, to znaczy, że ma problem z techniką. Można to udowodnić na prostym przykładzie – włącz komuś przypadkowemu jakąś bardzo trudną arię operową. Na pewno będzie potrafił w myślach powtórzyć chociaż fragment, ale niekoniecznie będzie potrafił go zaśpiewać. Czy to będzie oznaczać, że nie ma słuchu? Nie. Po prostu nie ma techniki.
Bo widzicie, słuch muzyczny to nie jest tylko śpiewanie. To też m.in. odróżnianie, który dźwięk jest wyższy, a który niższy, umiejętność powiedzenia, czy dane dźwięki dobrze współbrzmią, znajdowanie różnic w podobnych melodiach… Tego jest całkiem sporo.

Do śpiewania potrzebny jest głos
Ogromna bzdura. Jeśli tylko potrafisz mówić, to możesz też śpiewać.

Nie można nauczyć się śpiewać
Jasne, że można, a nawet trzeba! To umiejętność jak każda inna. Wszyscy, którzy myślą o śpiewaniu zawodowym, muszą się nauczyć poprawnej techniki. Faktem jest, że każdy zaczyna z innego poziomu – jedni śpiewają czyściej, inni są bardziej sprawni technicznie, ale ten poziom można wyrównać. Poza tym często jest tak, że ktoś bez lekcji dobrze śpiewa, ale potem okazuje się, że zepsuł sobie głos, bo miał fatalną technikę.

Wyższe głosy są bardziej utalentowane
Podejrzewam, że to się wzięło stąd, że głosy szkolone potrafią śpiewać wyżej, bo mają odblokowany rejest głowowy. Zapamiętajcie sobie raz na zawsze – typ głosu nie świadczy o czyimś talencie. Jeśli jesteście wysokim głosem, to fajnie, ale pamiętajcie, że to nie znaczy, że jesteście lepsi od innych.

Tylko skala określa rodzaj głosu
Nie. Bierze się ją oczywiście pod uwagę przy klasyfikowaniu, ale o wiele ważniejsze są inne rzeczy. Odsyłam was do tego wpisu, bo nie będę się powtarzać.

Im więcej oktaw, tym większy talent
To nie ma nic do rzeczy. Co z tego, że masz pięć oktaw, skoro nie potrafisz poprawnie z nich skorzystać? Technika się liczy, nie oktawy. Owszem, można się pochwalić skalą, ale jeśli ktoś chce się bawić w operę albo musical, to mu się to nie przyda.
Ostatnio trafiłam w książce do muzyki do podstawówki na wzmiankę, że Maria Callas miała cztery oktawy. To miało niby dowodzić, dlaczego została tak słynną śpiewaczką operową. Na marginesie dodam, że autor podręcznika nie zrobił porządnego researchu, bo Callas nie miała czterech oktaw, a trzy, a nawet niecałe trzy. Naprawdę nie wiem, kto dopuścił ten podręcznik do użytku szkolnego.

Trzeba mieć specjalny rodzaj głosu, żeby śpiewać w operze
Ano nie. To jest kwestia nauczenia się techniki operowej, a może ją opanować każdy. A jeśli myślisz, że tylko wysokie głosy się nadają do opery, to też jesteś w błędzie, bo w operze nie śpiewa się tylko wysoko. Ten mit wziął się stąd, że dźwięk zaśpiewany techniką klasyczną będzie brzmiał wyżej niż ten sam dźwięk zaśpiewany techniką rozrywkową. Poza tym niskie głosy są bardzo porządane w operze, bo są niezwykle rzadkie. To, że nie jesteś sopranem albo tenorem, nie znaczy, że nie zrobisz kariery operowej. Ba, powiedziałabym nawet, że masz większe szanse na sukces.

Jesteś za stary
Jeśli chcesz zostać zawodowym instrumentalistą to faktycznie powinieneś zacząć naukę gry w podstawówce. Ale śpiew rządzi się zupełnie innymi prawami. Jeśli ktoś w wieku 20 lat stwierdzi, że chciałby śpiewać w operze, to nie jest dla niego za późno. Zresztą nadmierny wysiłek wokalny przed 21. rokiem życia jest niewskazany i większość uczelni muzycznych na świecie nie przyjmuje osób, które mają mniej lat.

Nie masz szans, bo nie znasz nawet nut
To, że nigdy nie chodziłeś do szkoły muzycznej, cię nie skreśla. Na egzaminach wstępnych na śpiew na akademiach muzycznych nikt nie wymaga perfekcyjnej znajomości teorii. Ba, w ogóle się jej nie wymaga. Pamiętaj jednak o tym, że przed takimi egzaminami musisz iść na prywatne lekcje śpiewu, ale tak jest w przypadku każdego kierunku artystycznego.

Śpiewanie nie męczy
Och, jak mnie to denerwuje. Męczy i to czasami bardzo. Śpiew jest czynnością fizyczną (a także psychiczną, bo trzeba też interpretować to, co się śpiewa), więc musi męczyć.

Jeśli chcecie śpiewać, nieważne czy tylko dla własnej przyjemności, czy może marzycie o profesjonalnej karierze, nie zrażajcie się uwagami zamknij się, bo uszy więdną (szczególnie, że zazwyczaj takimi komentarzami rzucają osoby, które nie mają wykształcenia muzycznego), tylko śpiewajcie!